Czułam sie jak w pierdolonej grze, zawsze to ja kierowałam marionetkami, a teraz stałam sie jedną z nich. Byłam wykończona psychicznie, fizcznie, byłam prześladowana. Morderca znany całemu światu, wybrał sobie mnie, chciaż nikt nie widział jego twarzy, dokładnej postury wiedzieli jak ma na imie - Zayn Malik.
***
Spojrzałam na tatułaże na moich dłoniach, ramieniu i przedramieniu, oznaczały mnie.. teraźniejszą mnie. To co mnie zmieniło to nie to że 'mój ojciec zostawił mnie i moją matke a ona sie powiesiła', ani 'rodzice sie ciągle kłócili i mnie bili', czy 'ojciec mnie gwałcił i molestował'. Choć nad tym ostatnim troche bym sie zastanawiała.
Sama sie o to prosiłam. Wmieszałam sie w złe towarzystwo. Choć nie żałuje tego, to nie polecam tego, co robiłam. Nie cofne czasu, żyje chwilą.
*
Biegłam śrokiem ulicy. Miałam nadzieje że zaraz spotkam miłego, starszego pna, który odprowadzi roztrzęsioną, zapłakaną dziewczyne do domu, jednak nie. To nie była jedna z bajek, to było realne życie.
Głos w mojej głowie podpowiadał mi abym przystała, bo już jest bezpieczniej, jednak moje serce i ja cała biegłam dalej. WF był moją lepszą stroną, więc szybko sie nie męczyłam, lecz powoli traciłam siły. I coś mi podpowiadało, że siły i moje starania na wychowaniu fizycznym w szkole podstawowej, przydadzą mi sie w najbliższym czasie. Nawet i jeszcze dłużej. Stanęłam pochylając sie do przodu. Ułożyłam dłonie na udach aby złapać troche powietrza- na marne. Mój oddech był przyśpieszony, z trudem łapałam powietrze.
Rozejrzałam sie dookoła, byłam sama. Słońce powoli chowało sie za choryzontem, postanowiłam biec dalej, aby przed nocą być w domu. Jdnak było już ciemno
-Kurwa- przeklinałam na cały świat obwiniałam wszystkich i wszystko,a przecież sama poszłam do tego klubu. Sama sie o to prosiłam- ja pierdole- wyżywając sie na kamyku, kopnęłam go, który z charakterystycznym dźwiękiem obił sie o chodnik, ruszyłam dalej
***
-Co za jebnięty budzik- sapnęłam szukając nieprzyjemnie brzęczącego urządzenia- a idź w cholere- strzepnęłam go ręką z pułki dzięki czemu, spadł i sie zepsuł. A niech sie pieprzy, nigdy go nie lubiłam.
Wstałam z łóżka i pierwsze co odszukałam telefonu; 6:20, pora sie zbierać. Czemu tak wcześnie? Sama wybrałam sobie taki kierunek, sztuki piękne i jakieś guwno, którego nazwy nie pamiętam do teraz, wież jednak, że robie tatuaże. Ojciec w spatku dał mi salon. Nie powiem, był popularny i dużo zarabiała, jednak trudno znaleść dobrego pracownika. No cóż, jestem małolatą zarządzającą interesem, ale przy okazji sama tatuowałam, lubiłam tą pracę.
Odstresowywała mnie w jakiś sposób. Jednak prawie nikt nie chciał sie takiej małej dziwki, jak ja, słuchać.
Mam jednak dobrego przyjaciela- Jacka- nie raz sie do mnie dobierał, jest niewiele starszy, ma 24 lata, a ja 19, decyduje o sobie a on mi pomaga tak jak Dani, moja najlepsza i bodajrze jedyna przyjaciółka. Jack idealnie wykonuje swoją prac, jest wspaniałym artystą i ma zpierające dech w piersiach szkice, wykonane samodzielnie. Sama mam pare jego dzieł, dwa na ramieniu, jedno na szyi i biodrze. Ten tatuaż podobał sie zwaszcza chcłopcom z którymi sypiałam.
A ja miałam być modelką? Tak mi radził Jack on jest fotografem i tatuatorem.
Skubana męska dziwka.
W sumie mieliśmy jeden wolny kąt, ale po co nam zdjęcia? Nie wiem, mi wystarczą samojebki, a jak już sesje możemy zrobić po pijaku i wyjdzie zniewalająco.
Potrząsnęłam głową i weszłam do łazienki. Stanęłam przy umywalce, podtrzymując na niej ręce. Spojrzałam w lustro. Trzeba zrobić ze sobą porządek, dziś mam zarobiony dzień.
Umyłam twarz, nałożyłam niewielką ilość podkładu i zrobiłam kreski, ame kreski, nie ide dziś do klubu... chyba
***
-Salon tatuaży "voodo doll" słucham- mój ojczulek kochał lalki voodo, stąd ta nazwa.
Próbowałam być uprzejma i nie mieć ironii w głosie, ale coś nie wyszło
ups..
-Macie dziś czas?
-Dokładna godzina, skarbie- to facet, nie sądze że ładny, ale potrzebuje sie rozerwać
-Kotek, dla ciebie zawsze i wszędzie- myśli że mnie poderwie? Chyba śnisz, kotku
-Za dziesięć minut
-Okey
-Ugh.. musze zapytać. Sala prywatna czy publiczna?- sala prywatna, dziaramy tam jedną osobe na raz. W 'publicznej' jest 5 foteli podzielonych parawanami, czy jak to tam sie nazywa
-Prywatna
-Nie licz na nic- syknęłam do słuchawki
-Zobaczymy, zobaczymy
-Dozobaczenia- powiedziałam jak najszybciej chcąc zakończyćtą rozmowe- masz jeszcze 5 minut, mam napięty grafik, kotku
Rozłączyłam sie. Przez tą rozmowe nawet nie zauważyłam że wszedł Jack i rozpakowywał swoje pierdoły
-Jaką mam na dziś robote, szefowo?- oh, jak miło
-Grafik masz w kalendarzu, to tak- uśmiechnęłam sie, rzadko to robiłam, więc wszyscy to lubil- dzień ogółem mamy zarobiony- zauważyłam jak z jego miny znika uśmiech- nie ma mnine od 14, a jest 8:00, wyjade o 13:30 bo mam wykłady i potem zajęcia, za pięć minut mam klijęta w prywatnej, a do ciebie przychodzi Marcus za dziesić minut, reszte masz zaplanowaną w kalendarzu, aha i masz 5 przerw. Nie więcej, nie mniej
-Oh, dobra, zluzuj majtki
-Trzymaj sie grafiku- podeszłam do niego ściskając mocno jego krocze, a za chwile jego 'kolega' stał już na baczność. Nie raz zabawialiśmy sie ze sobą, ja mu robiłam loda, on mi mięte, czasami był to zwykły seks. Ale tylko w tedy kiedy mamy doła, dochodzi do takich sytuacji. Ale jesteśmy tylko przyjaciółmi.
Puściłam jego krocze i poszłam do prywatnej, szykowaćsię do przyjęcia klijęta. Chwile później usłyszałam cichy dzwoneczek. Pomysł Jacka, nie mój. I krzyk przyjaciela
-Ro.. znaczy, ugh...- wyszłam z salki- zapomniałem jaki masz 'pseudonim artystyczny'- szepnął, prychnęłam cicho- szefowo- powiedział głośniej- klijent przylazł
-oczywiście, dziękuje, Jack- chciałam udawać miłą i przyzwoitą dziewczyne, ale coś nie wychodziło
Upsik..
- Więc zapraszam- powiedziałam, dokładnie lustrując klienta
O bosz..
Boski brunet, o lekkim zaroście, malinowych ustach.. już wyobrażałam sobie jego usta na moich. był dobrze zbudowany i troche wyższy ode mnie. Już wiedziałam, że będzie mój.
Zgarnęłam dziennik z lady i ruszyłam do sali, a on, razem ze mną
-Więc słońce, jak cie zwą?- zapytał nim ja zdążyłam to zrobić
-Layla Brar. Masz coś swojego, czy mam ci coś zaproponować?
-Nie ścimniaj, kotku. Ten Zakład należał do twojego ojca- poruszyłam przytakująco głową- on miał na nazwisko Hold.. i nie ściemniaj, że twoi rodzice sie rozwiedli, bo wiem że to nie prawda- szeptał mi do ucha. Skąd on do cholery tyle o mnie wie?
-Dobrze, więc, jestem Rosaline Hold
-Ja jestem, Maks McDeyl
-Nie kłam mi tu kurwa- syknęłam- co jak co ale mnie ni da sie oszukać, to nie twoje prawdziwe imie
-Spostrzegawcza suka- to ostatnie powiedział ciszej abym nie słyszała.. na marne
-Więc
-Kotek, nie powiesz nikomu?
-Na tatuaże mojego ojca- Mhm.. ten facet jest mega seksowny i tajemniczy
I na pewno już mój
-Zayn Malik
---------------------------------------
I jak? ciekawi incydentu który zdarzył sie w klubie i co bd sie działo dalej? Zayn Malik, słynny morderca, co?? zapraszam do komentowania! ♥♥ kocham xoxo
Zajebiste ! :)
OdpowiedzUsuń